|
David Lynch
ID
Kto: David Lynch
Zawód: reżyser, scenarzysta
Wykształcenie: uczęszczał do Pennsylvania Academy of Fine Arts
Data urodzenia: 20 stycznia 1946
Miejsce urodzenia: Missoula, Montana, USA
Wzrost: 179 cm
Bliscy: byłe żony: Peggy Reavey, Mary Fisk; dzieci: Jennifer, Austin, Riley
Portret
Zaczyna się niewinnie; robactwo zalęga się w wypielęgnowanym ogródku. Podlewający trawnik staruszek dostaje ataku serca. W krzakach natrafia się na czyjeś obcięte ucho. Obcięte ucho jest jak Biały Królik z "Alicji w Kranie Czarów". Kto podąży tropem ucha, trafi na Zagubioną Autostradę - drogę, która prowadzi prostu do Krainy Czarów Davida Lyncha.
David Lynch: gładki, wyprasowany, grzeczny, ze świeżą twarzą szczerego Amerykanina ze Środkowego Zachodu. Przypomina swojego najpopularniejszego bohatera: agenta Dale'a Coopera z Twin Peaks. Pije milkshakes i słodką kawę, zajada wiśniowy pie, rzuca nie do końca zrozumiale żarty. Pogodny i pozytywnie nastawiony do świata, jakby nie do końca pasuje do swoich filmów. O jego filmach mówi się: ekstrawaganckie, barokowe, mroczne, surrealistyczne, oniryczne, chore. Wszyscy zgadzają się co do jednego: kino Lyncha jest dziwne. Nic dziwnego - bohaterką jego filmów jest Tajemnica.
Tymczasem Lynch twierdzi, że prowadzi normalne życie. To znaczy pracuje. Jest wcieleniem wszędobylskiego renesansowego artysty totalnego. Z wykształcenia malarz, maluje obrazy, fotografuje, wystawia w galeriach, prowadzi sklep z meblami, które wykonuje według własnych projektów. Pasjonuje się designem i architekturą nowoczesną. Prowadzi własne studio nagraniowe, od czasu do czasu wraz ze swoim stałym kompozytorem Angelo Badalamentim sam zagra w jakimś kawałku. No i oczywiście kręci filmy. Najbardziej niezwykłe, jakie współcześnie powstają.
Jury w Cannes nie rozpieszcza Amerykanów. Rzadko wywożą z Lazurowego Wybrzeża Złote Palmy. Mają swoje Oskary; kino "artystyczne" to raczej specjalność europejska. Jednak w 1990 w Cannes fetowano najprawdziwszego Amerykanina. Złota Palma trafiła w ręce Davida Lyncha - gościa rodem z małych miasteczek Środkowego Zachodu. Przemawiający z prowincjonalnym akcentem Lynch został obwołany prorokiem nowego kina, zaś jego nagrodzony film, Dzikość serca kina tego symbolem.
Pierwszy kontakt z kinem Lyncha jest zwykle szokiem. Jego nad-ekspresyjny styl dosłownie poraża widza. Wyolbrzymione detale i przejaskrawione kolory. Nie licząca się z prawami logiki narracja. Szokująco drastyczna przemoc i perwersyjna erotyka. Galerie najosobliwszych postaci. Absurdalny humor i nastrój dusznego horroru. Wszystko to sprawia, że seans z Lynchem jest intensywnym doświadczeniem, bardziej przypominającym przedziwny sen niż zwykłą wizytę w kinie.
Reżyser swobodnie żongluje konwencjami. Krwawy film drogi miesza się z baśnią, telenowela obyczajowa zmienia się w groteskowy horror, kino w stylu noir w fantasmagorię. Lynch z upodobaniem wprowadza rozwiązania nijak nie dające się wyjaśnić zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Główna postać może zmienić się w połowie filmu w kogoś zupełnie innego, zwrot sensacyjnej akcji spowodować może wróżka, sprawcą zabójstwa czasem okazuje się demon. Bohaterowie miewają wizje, halucynacje, widzą zjawy i odwiedzają inne wymiary.
Z Lynchem związane są grube nieporozumienia. Wielu krytyków omyłkowo bierze go za ironistę, smakosza postmodernistycznych koktajli, wyrafinowanego stylistę. Nic podobnego. W kinie Lyncha jest humor, ale nie ma ironii. David Lynch to stuprocentowo poważny metafizyk.
Całe zamieszanie stąd, że reżyser szuka metafizyki w miejscach, które zdają się z niej wyparne do białości. Scenerią jego filmów są sielskie, szczęśliwe i nudne miasteczka amerykańskiej prowincji. Fabuły składają się z banalnych klisz popkultury. Estetyka jego dzieł to nieustanny flirt z kiczem. Krótko mówiąc punktem, z którego wychodzi Lynch jest dobrze znana nam rzeczywistość: materialistyczna, pozbawiona duchowości, racjonalna, zbanalizowana. Rzecz w tym, że reżyser z tego punktu wyrusza, ale zmierza zupełnie gdzie indziej.
Rzeczywistość filmów Lyncha składa się jakby z dwóch warstw. Pierwsza, powierzchowna, to świat jaki znamy, w którym świeci słońce i rządzi rozum. Pod podszewką tego świata znajduje się jednak drugi, ukryty wszechświat. To rzeczywistość jak z sennego koszmaru - irracjonalna, dziwna, niebezpieczna. Normalni ludzie ujawniają tu swoją drugą, mroczną twarz, realizują stłumione, perwersyjne pragnienia. Działają niezbadane siły, króluje szaleństwo, pojawiają się znaki na niebie i ziemi, niegodziwcy z piekła rodem, zjawy i demony. Najdziwniejsze jednak jest to, że ów świat dzikiej, niekontrolowanej podświadomości przenika się na każdym kroku z najzwyklejszą codziennością - jest jej pilnie strzeżoną tajemnicą.
Być może Lynch jest pra-prawnukiem Alicji z Kariny Czarów. Na pewno jest najwierniejszym spadkobiercą genialnej myśli jej autora, Lewisa Carrola. Filmy Lyncha zawsze zaczynają się od Króliczej Nory. Wejście do niej umieszczone jest w realnym świecie. Przez Norę można się dostać na lewą stronę rzeczywistości, tam, gdzie nic nie jest tym, czym się wydaje. W Blue Velvet rolę "nory" spełniało znalezione przez bohatera odcięte ucho. W Twin Peaks było to tajemnicze miejsce w lesie - magiczna brama do zaświatów. W Dzikości serca funkcję tę spełniła autostrada. Bohaterowie wyruszając w swoją podróż-ucieczkę zostali nie tylko wyjęci z pod prawa, lecz także reguł zwykłego świata. W Zagubionej autostradzie takich wrót jest wiele - bohaterowie przechodzą przez nie (nieświadomie) tak często, że zatracają zupełnie poczucie rzeczywistości.
Lynch powiada, że miał idealne amerykańskie dzieciństwo. Spędził je na prowincjonalnym Środkowym Zachodzie - w krainie kukurydzianych pól, schludnych domków i zadbanych ogródków. Urodził się w Montanie w 1946. Wraz z rodziną przeprowadzał się często z jednego idyllicznego miasteczka do drugiego. Kiedy po raz pierwszy trafił do Nowego Jorku, metropolia wydała mu się surrealistycznym piekłem. Jego rodzice nie pili, nie palili i nigdy się nie kłócili. Lynch wspomina, że wyrósł w świecie pięknym, w pewnym sensie doskonałym. Pewnie dlatego jego ulubioną rozrywką było obserwowanie insektów lęgnących się w zakamarkach idealnych domków i ogródków. Od małego czuł, że w tym doskonałym świecie jest coś podejrzanego - musi on kryć jakąś mroczną tajemnicę.
Być może to właśnie ten niepokój sprawił, że 18-letni Lynch wybrał się na studia malarskie do Bostonu. Próbował szczęścia także w Europie. Wytrzymał dwa tygodnie. Kiedy w Atenach zdał sobie nagle sprawę, że najbliższy McDonald jest oddalony o 7 tys. mil (w latach 60. nie było ich jeszcze w Starym Świecie) wrócił do Stanów. Studiował dalej sztukę - przeniósł się do Filadelfii. Zamieszkał w najgorszej dzielnicy; za gorsze wynajmował trzypiętrowy, na wpół zrujnowany dom. Za najbliższe sąsiedztwo miał lokalną kostnicę. Z wyższych kondygnacji swojego domu obserwował życie półświatka, w okna parteru trafiały czasem zabłąkane kule.
W tym czasie zaczął eksperymentować z filmem. Konstruował instalacje i obiekty, na które wyświetlał specjalnie przygotowane projekcje. Kręcił też filmy animowane, a wkrótce krótkie fabuły. Zwrócił na siebie uwagę. W 1970 dostał stypendium renomowanego American Film Institute w Kalifornii. Malarz stawał się coraz bardziej filmowcem.
Lynch od 30 lat mieszka w Hollywood, ale do niego nie należy. Nigdy nie był ulubieńcem amerykańskich producentów. Kręci zawsze w Stanach, ale od czasu Ogniu, krocz za mną wszystkie jego filmy finansowane są przez studia francuskie. Lynch lepiej sprawdza się w kinach Europy i Japonii niż w Stanach, ale i tak astronomicznych zysków raczej nie zapewnia.
Problem w tym, że wiele osób wychodzi z filmów zdezorientowanych, pytając "o co tu właściwie chodziło?". Reżyser mnoży tajemnice i zagadki. Ale nigdy ich nie rozwiązuje. Ba, na końcu filmu wszystko jest jeszcze bardziej niejasne niż na początku. Sekret pozostaje sekretem. Lyncha bowiem najbardziej fascynuje samo istnienie tajemnicy - przeczucie, że pod banalną codziennością kryje się "coś" więcej. Nawet jeżeli tego czegoś nie da się do końca uchwycić i zrozumieć. Do wielu dziwnych scen u Lyncha nie ma żadnego klucza ani wyjaśnienia. Reżyser komponuje swoje historie inaczej niż klasyczni hollywoodzcy scenarzyści. "Moje historie nie są skomplikowane - powiada. - Aby je zrozumieć, trzeba zaufać swoim odczuciom. To może być trudne dla obecnej publiczności, bo współczesne filmy są, jakie są. Wszystko jest w nich bardzo powierzchowne. Więc kiedy wprowadzasz do filmu jakiś motyw abstrakcyjny, umysł widza nie jest przygotowany, by go zobaczyć. Tymczasem muzyka jest zupełnie abstrakcyjna i nikt jakoś nie ma z nią problemu. Ja tymczasem traktuję film jak muzykę; staram się go budować z pewnych harmonii, a nie jasno powiedzianych zdań."
Treść filmów Lyncha tkwi między wierszami fabuły: trzeba ją wyczytać z nastroju, obrazu, muzyki, osobliwych gestów ekstrawaganckich postaci, rebusowych dialogów. U Lyncha nie ma co szukać dosłownego rozszyfrowania fabuł; lepiej rozejrzeć się za oddechem czegoś nienazwanego.
Stach Szabłowski
Najsłynniejsze cytaty:
Było sobie miejsce wielkiego dobra, zwane Białą Chatą. Wypełniały je dźwięki niewinności; radość przesycała powietrze. Zamiast deszczu padał tam słodki nektar, który sprawiał, że każde serce pragnęło życia w prawdzie i cnocie.
Ale miło mi oznajmić, że nasza historia nie kończy się w tym żałosnym, słodkim jak sacharyna zakątku. Istnieje bowiem inne miejsce, dokładne przeciwieństwo Białej Chaty. Miejsce niewyobrażalnej potęgi, pełne ciemnych mocy i niegodziwych sekretów. Nie śmią w nim zabrzmieć żadne modlitwy. Miejsce o którym mówię znane jest jako Czarna Chata. I zamierzam je odnaleźć.
Windom Earle, Twin Peaks
Wybrana filmografia
Głowa do wycierania (Eraserhead), 1972-1976
W młodości Lynch planował żyć jak mnich: nie żenić się, nie mieć dzieci, poświęcić się sztuce. Jeszcze w czasach filadelfijskich dorobił się żony i dziecka (córki Jennifer, która w swoim czasie również zajęła się reżyserią i nakręciła perwersyjną makabreskę Boxing Helena). Być może to właśnie strach przed byciem ojcem był jednym ze źródeł inspiracji pierwszego projektu Lyncha - Eraserhead. W ekstrawaganckim, czarno-białym filmie wykreował wynaturzony, postindustrialny świat nieokreślonej przyszłości. Żona bohatera rodzi osobliwego potomka - zawiniętą w pieluszki poczwarę przypominającą dużego robala. Nieszczęsny tatuś nie potrafi unieść ciężaru dziwnego ojcostwa i wymagań opresyjnej żony, zachowującej się, jakby było to najnormalniejsze w świecie dziecko. Eraserhead można by zaszufladkować jako s-f, jednak film bardziej przypomina zapis sennego koszmaru niż klasyczną fantastykę. Debiut Lyncha jest jak czysta projekcja podświadomości w duchu surrealizmu. Sam reżyser opisał go jako "mroczną historię o pewnym mrocznym kłopocie".
Lynch zaczął pracę nad Eraserhead w 1972. Przez pierwszy rok finansował projekt z grantu przyznanego przez American Film Institute. Potem forsa się skończyła - przez następne trzy lata reżyser zdobywał fundusze rozwożąc na rowerze poranne gazety. Film kosztował go także małżeństwo - z pochłoniętym Eraserheadem Lynchem rozwiodła się żona. W 1976 film był skończony, ale reżyser nie liczył na wiele więcej niż artystyczną satysfakcję....
Człowiek-Słoń (The Elephant Man), 1980
Diuna (Dune), 1984
Spotkanie z wielkim kinem zaczęło się dla Lyncha rozczarowaniem. Na początku lat 80. do reżysera zgłosił się Dino de Laurentiis. Demoniczny włoski producent pracował z neorealistami oraz samym Ingmarem Bergmanem, ale angażował się także w zupełnie komercyjne przedsięwzięcia. Zaangażował Lyncha do wyreżyserowania Diuny - adaptacji klasycznej powieści s.f. Franka Herberta. Projekt kusił swoim wizjonerstwem. Kiedy jednak przyszło co do czego, okazało się, że na wizję nie ma dość pieniędzy, scenariusz jest chaotyczny, a swoboda działania reżysera żadna. W rezultacie Diuna była produkcją kaleką, nieskładną i zrobiła potworną klapę na wszystkich frontach. Lynch obiecał, że był to pierwszy i ostatni film, przy którym nie zarezerwował sobie prawa do zmontowania ostatecznej wersji. Nigdy nie widział Diuny w postaci, w jakiej rozpowszechniana była w Ameryce. I, jak mówi, nigdy nie zamierza zobaczyć. Jednym pożytkiem z całego przedsięwzięcia było poznanie Kyle'a MacLachlana, który w Diunie debiutował. Aktor miał się wkrótce stać znakiem firmowym filmów Lyncha.
Blue Velvet, 1986
W rewanżu za sromotna porażkę Diuny Lynch zrealizował swoje pierwsze arcydzieło. Blue Velvet było pierwszym filmem, w którym reżyser pod powierzchnią zwyczajności odkrył przed widzami perwersyjną i surrealistyczną rzeczywistość lynchowską. Przewodnikiem po niej uczynił studenta, który podczas wakacji w małym, rodzinnym miasteczku znajduje odcięte ucho. Z nudów zaczyna prywatne śledztwo, które zaprowadziło publiczność i krytyków w rejony, jakich wcześniej nie odwiedzali. Był to ostatni duży sukces Lyncha w Stanach: Blue Velvet został nominowany do Oscara za reżyserię i jako najlepszy film roku.
Przy okazji realizacji Blue Velvet Lynch odkrył Isabellę Rossellini. Nie słyszał o niej wcześniej, poznał ich wspólny znajomy. Lynch długo wgapiał się w aktorkę. "Mogłabyś być córką Ingrid Bergman" wykrztusił wreszcie. "Głupku" - powiedział znajomy - "Ona jest córką Ingrid Bergman". Przed zakończeniem zdjęć do filmu Lynch i Rossellini byli już parą.
Miasteczko Twin Peaks
(Twin Peaks),1989
Tasiemcowy serial TV był, jak dotąd, największym sukcesem Lyncha wśród masowej publiczności. To także, moim zdaniem, największa rzecz, której dokonał. Mając do dyspozycji dziesiątki godzin emisji reżyser wykreował świat lynchowski w kompletnym, totalnym, paranoicznym i wspaniałym wydaniu.
Dzikość serca (Wild at Heart), 1990
Opromieniony sławą twórcy kultowego Twin Peaks Lynch szturmem wziął festiwal w Cannes. Kontynuował linię Blue Velvet, ale poszedł jeszcze dalej, łącząc czarny kryminał, romans, film drogi oraz motywy z Czarnoksiężnika z Oz w metafizyczną, mroczną popkulturową baśń.
Twin Peaks: Ogniu, Krocz za Mną (Fire Walk with Me), 1992
Zagubiona autostrada (Lost Highway), 1997
Prosta historia (Straight Story), 1999
Mulholland Drive, 2001
Inland Empire, 2006
Najlepsze strony:
http://www.davidlynch.com/
http://www.davidlynch.de/
Galeria Foto

13.09.2006 10:03 jest najwybitniejszym reżyserem wszechczasów a jego filmy to poprostu arcydzieła. moim ulubionym filmem jest Twin Peaks, kocham muzykę z tego filmu a także książkę napisaną na jego kanwie (Sekretny dziennik Laury Palmeer). a najbardziej interesujące jest to, że jego filmy trzeba obejżec kilka razy, aby je naprawdę zrozumiec.pozdrawim.
fergi | 27.08.2006 18:16 David Lynch to geniusz w historii kina. Oglądając jego filmy mozna umrzeć ze strachu, ale nie dlatego, że ktoś może nam coś zrobić lecz dlatego, że Lynch dociera do naszych najskrytszych lęków o których sami nie mamy pojęcia. Ci którzy wytężą umysł odkryją w twórczości Lyncha wiele...
Agnieszka R. | 20.06.2006 19:00 do "A." swietny komentarz - "Moj ulubiony Bóg" genilane okreslenie:)) pozdrawiam
mm | 09.02.2006 19:19 Niedawno odkryłam tego wspaniałego reżysera ... po obejrzeniu jego "głowy do wycierania" miałam naprawde dziwne i mieszane odczucia, ale takie abstrakcyjne kino bardzo mi się podoba :) z chęcią obejze jego inne filmy :D
X | 23.04.2005 20:22 Nie wiem czemu w tej dyskografii nie pojawil sie Mulholand Drive. Wydawalo mi sie, ze to jest jego najbardziej znany film. No i twin peaks. W kazdym razie lynch to zwyrol.
marianchuana | [więcej...]
|
 |