 nasza ocena:
     wasza ocena:
   
 |
numer (84) 10/10
aktualizacja 12-03-2010

napisz do nas...

|

|
 |
|
 Recenzje |
| |
|
GORZKA CZEKOLADA
reżyseria: Claude Chabrol;
scenariusz: Caroline Eliacheff, Calude Chabrol na podstawie powieści Charlotte Armstrong;
występują: Isabelle Huppert, Jacques Dutronc, Anna Mougalis, Rodolphe Pauly;
produkcja: MK2 Prods. Francja 2000;
dystrybucja w Polsce : Syrena Entertainment Group;
w kinach od 22 czerwca 2001
Opis
Zbrodnia na dwa fortepiany i gorzką czekoladę - tak można by najkrócej opisać fabułę dramatu kryminalno-psychologicznego Claude'a Chabrola. Jak to zwykle bywa w filmach tego rodzaju, cała historia zaczyna się dość niewinnie. Młoda absolwentka szkoły muzycznej przypadkiem dowiaduje się podczas rodzinnego lunchu, że być może jest córką sławnego pianisty. Prawdopodobieństwo, iż wielki artysta rzeczywiście jest jej ojcem, wszystkim biesiadnikom wydaje się raczej znikome, niemniej jednak dla ambitnej nastolatki stanowi ono wystarczający pretekst, by poznać osobiście starszego kolegę po fachu i móc choćby prywatnie zagrać z nim w duecie. Podczas pierwszej wizyty w domu wirtuoza dziewczyna widzi, jak żona gospodarza umyślnie zrzuca termos z czekoladą. Zaintrygowana tym gestem pianistka daje swemu narzeczonemu - chemikowi zresztą - próbkę owej czekolady do analizy. Napój zawierał trującą substancję...
Recenzja
Z początku film Chabrola budzi nawet pewne nadzieje. Trywialna paplanina wypełniająca pierwsze minuty Gorzkiej czekolady ustępuje kryminalnej intrydze w chwili, gdy już zaczynamy tracić cierpliwość, a jeszcze całkiem jej nie straciliśmy. Cóż z tego, jeśli sama intryga okaże się tak błaha, że kilkanaście dalszych minut wystarczy, byśmy porzucili wszelkie fałszywe tropy oraz resztki nadziei na godziwą rozrywkę i bezbłędnie określili dalszy bieg wypadków.
Trzeba jednak przyznać, że Chabrol świadomie zlekceważył wątek kryminalny, by skupić się na psychologicznej stronie filmu. Niestety Gorzka czekolada zawodzi również jako film psychologiczny. Zamiast wnikliwego studium ludzkich namiętności otrzymaliśmy 90-minutowy odcinek nieistniejącej telenoweli w stylu Saint Tropez. Drewniane dialogi, wydumane problemy i nieznośne dłużyzny towarzyszą nam do samego końca, a przyzwoite aktorstwo Isabelle Hupert oraz Jacquesa Dutronca nie jest w stanie tych uciążliwości zrekompensować. Zaskakująca jest nie tyle końcówka filmu, ile fakt, że film w ogóle się kończy.
Michał Otorowski

 |
| |
|
|